Wiadomo, że podczas upału nie jest dobrze otwierać okien. Upał bowiem szkodzi myśleniu. Zostałam przywołana do otwarcia okna i spojrzenia na świat nieuzbrojonym w ideologię okiem. Otwarcie okna jest tu synonimem odwołania się do zdrowego rozsądku. Ale zdrowy rozsądek, jak mówił Marks, jest dobry w czterech ścianach własnej prywaty, nie jako sposób racjonalnej analizy.
Konflikt ukraiński podzielił społeczeństwo na dwie główne bańki (jak to ładnie określa Krzysztof Podgórski), a mianowicie na bańkę prorosyjską i proukraińską. Obie kierują się emocjami i sztywnymi perspektywami politycznymi, które są niepodatne na argumenty przeciwne. Obie strony podniecają się faktycznymi i rzekomymi sukcesami wojennymi ekipy, której kibicują i nie dopuszczają myśli o innym rozwiązaniu, jak całkowita kapitulacja ekipy przeciwnej.
W moim poprzednim tekście, ideą przewodnią było stwierdzenie, że Rosja nie jest w stanie osiągnąć celu strategicznego w wyniku wojny, niezależnie od jej finału. Co więcej, celem strategicznym Rosji nie jest – jak marzą zwolennicy frontu antyimperialistycznego, rzekomo budowanego przez BRICS – stworzenie systemu opartego na alternatywnych wobec imperializmu zasadach.
Na czym miałaby polegać wygrana Rosji? Na podbiciu całej Ukrainy i znalezieniu się w bezpośrednim sąsiedztwie z państwami NATO? W ten sposób Rosja osiągnęłaby dokładnie to, od czego usiłowała uciec, postulując status neutralności Ukrainy. Wysiłek wojenny plus sankcje, wcześniej czy później, doprowadzi do niezadowolenia społeczeństwa rosyjskiego, czyli do stworzenia podłoża dla zmiany reżymu, a więc i do rozbicia Federacji Rosyjskiej od środka. Dlaczego zależy nam na utrzymaniu całości FR? I tu zdrowy rozsądek zawodzi, a otwieranie okien podczas upału (wojennego) szkodzi zdrowiu.
Lewica radykalna, która w międzyczasie doszlusowała do idei narodowej, ściera się z lewicą radykalną pozostającą na stanowisku – nazwijmy to umownie – globalistycznym. Mówiąc w skrócie, koncepcja wielobiegunowa opiera się na zasadzie imperialistycznej, ale uwzględniającej „decentralizację” imperializmu w wielość centrów przyciągania i podporządkowania. Jak wiadomo, aksjomatem dla lewicy jest to, że decentralizacja sprzyja demokracji, a więc zdecentralizowany imperializm jest mniej dławiący niż imperialistyczne, bezalternatywne centrum.
Tutaj można się odwołać do ciekawej skądinąd analizy Valerie Bugault, która już rok lub może i więcej temu dowodziła, że istnienie dwóch systemów z okresu Zimnej Wojny odgrywało paradoksalną rolę w utrzymywaniu względnego poziomu demokracji na Zachodzie (i odpowiednio na Wschodzie), ponieważ systemy po obu stronach barykady musiały uwzględniać w swoim dążeniu do utrzymania funkcjonalnego poziomu legitymizacji wewnętrznej istnienie przeciwstawnej alternatywy.
Świat wielobiegunowy daje więc możliwość szerszego oddechu satelitom poszczególnych ośrodków centralnych imperializmu, natomiast jedno globalne centrum oznacza prostą drogę do pokusy totalitaryzmu. Współczesne przemiany, z jakimi mamy dziś do czynienia wyraźnie pokazują, że ta pokusa bardzo szybko zamienia się w rzeczywistość. Upadek ZSRR przyspieszył proces rozkładu zachodniej demokracji, albowiem demokracja nie jest i nigdy nie była typem formacji społeczno-ekonomicznej, ale pozostaje narzędziem zarządzania społeczeństwem. Formacja wyznacza typ panowania ściśle uzależniony od istniejącego sposobu produkcji, natomiast demokracja czy autorytaryzm oznaczają wyłącznie sposób, w jaki klasa panująca realizuje swoją dominację nad społeczeństwem.
Specyficzny charakter demokracji jest więc wyznaczany przez to, która klasa panuje w społeczeństwie. I tutaj zaczyna się całe morze możliwości i niuansów, których interpretacji nie potrafi sprostać zastosowanie tzw. zdrowego rozsądku. Jeżeli chcemy się pokusić o analizę uwzględniającą procesy dialektyczne, nasz niewystarczająco wielowymiarowy mózg musi chwytać się metody strumienia świadomości. Można to realizować przez pokazywanie wielości możliwości rozwoju sytuacji, można też odwoływać się do wskazywania na trendy przeszłości, które prowadzą do klarowania się różnokierunkowych strumieni światopoglądowych.
Nasze z Włodkiem analizy opierały się głównie na tym drugim podejściu, chociaż elementy strumienia świadomości – tak irytujące dla zwolenników prostych odpowiedzi na złożone sytuacje – również występują.
Proste, jednoznaczne wypowiedzi dobrze organizują stanowiska na poszczególne, konkretne i oderwane kwestie, ale nie prowadzą do ogarniania całości. Warto zauważyć, że tryumfująca, wulgarna szkoła liberalna, w tym i austriacka i postępująca za nią szkoła von Misesa, jako główny argument przeciwko teorii wartości Marksa wysuwała… jej mętniactwo.
Tak więc, jesteśmy w dobrym towarzystwie, zaś nasi oponenci niekoniecznie.
Ewa Balcerek
28 czerwca 2026 r.






Users Today : 63
This Month : 63