Zwolennicy i przeciwnicy LGBT – dali mi popalić na wallu. Gdybym ograniczył się do ulubionych stron – istotnych z mojego punktu widzenia tematów – jakoś bym tę nawałnicę przetrzymał. A tak zabrakło mi sił na prezydencką debatę. Zatem post factum próbuję się rozeznać w PRZEBOGATEJ POLITYCZNEJ OFERCIE.

Okazuje się, że wśród urzędników pod tym względem prym wiódł jeszcze do niedawna Waldemar Witkowski, który z klasą radził sobie z dużą kasą i pytaniami. Z relacji wynika, że w prezydenckiej debacie zakasował Roberta Biedronia, dotychczasowego kandydata Lewicy i LGBT. Dlatego Paweł Be nalega na rotację na lewicy, choć wydaje się, że mógłby równie dobrze nalegać na rotację wśród mniejszości.

Jest tylko jedno małe „ale” – wtedy i ja bym się nadał.

Miałem usunąć z grona znajomych na fejsie wszystkich, którzy powoływali się na LGBT, łącznie z posttrockistami wszystkich maści, ba, nawet tych, co byli dla mnie na fejsie niewidoczni albo nawet przeciw.

W stressie, to przymus. Ale oparłem się przymusowi i nie byle jakiej pokusie. Który z was by się oparł, a może która?

Nie doceniłem jednak przebiegłości Pawła Be, a ściślej chwytu, jakim wyeliminował mnie z przedwyborczej rozgrywki. Teraz ponownie nie mogę się poskładać, niczym Damjan S. vel Puzzle. Wciąż siedzi mi na karku. To mój najwierniejszy czytelnik – jednocześnie w kilku prywatnych i publicznych grupach.

A znam się na rzeczy. Znam takich. Ale czy „maszynki do lajkowania” mogą równać się z pełnokrwistym, depczącym mi po piętach przedstawicielem nowej radykalnej lewicy, który jakże oszczędnie gospodaruje lajkami?

Coś we mnie pękło – czekam kiedy dostanę od niego kolejny.

W międzyczasie on-line miewam zatargi z policją, choć nie jestem jak „Cisza” przyduszany do bruku kolanem. Nie trącam niczym policjantów. Zwłaszcza przypadkiem. Nie terroryzuję własnym wzwodem.

To ostatnie amerykańskiej policji trafiło już do przekonania. W końcu był precedens. Facet sterroryzował groźnego, zawodowego zabójcę własnym wzwodem. Mniejsza o to, że kobietę. Teraz po upływie 30 lat mógłby i mężczyznę, amerykańską policję i scenę polityczną. Dodam, że był białym. A przecież nawet dziecko wie, że „CZARNE JEST PIĘKNE!” A zatem może budzić podziw.

Biję pokłony.

Dzięki znajomemu prawnikowi, Maciejowi Przybylskiemu, Piotrowi Tarczyńskiemu, „KULTURZE LIBERALNEJ” i oczywiście „dzięki nagraniu” wiem, czym żyje tu i teraz nie tylko Ameryka.

Swoją drogą chętnie się z wami zdobytą wiedzą podzielę:

Dzięki nagraniu, na którym białym policjant dusi George’a Floyda, biali Amerykanie na własne oczy zobaczyli to, co czarni wiedzieli od dawna. Brutalność policji jest problemem systemowym, przemoc jest nie ostatecznością, ale podstawowym narzędziem, stosowanym przez policjantów, którzy czują się bezkarni. Liczne filmy z kolejnych tygodni, pokazujące zachowanie policjantów wobec pokojowych demonstrantów, tylko utwierdziły ich w tym przekonaniu. Policjanci, nie zważając na to, że są nagrywani, wjeżdżali autami w tłum protestujących, rozpędzali ich gazem łzawiącym i gumowymi kulami. Co najmniej dwadzieścia osób doznało trwałego uszkodzenia wzroku lub wręcz straciło oczy. Funkcjonariusze pałowali spokojnie jadących rowerzystów, wyciągali z aut studentów i razili ich paralizatorami, bili dziennikarzy. W Buffalo kamera uchwyciła, jak policjanci celowo popychają starszego mężczyznę, który pada na chodnik, nie rusza się, krwawi, a mundurowi nie reagują. W dodatku policja Buffalo, nie wiedząc o tym, że sytuacja została nagrana, kłamała, że mężczyzna „się potknął”. Choć One America News (OAN; skrajnie prawicowa stacja telewizyjna, która powoli zastępuje Fox News w roli ulubionej stacji Trumpa) próbowała forsować teorię, że staruszek był tak naprawdę prowokatorem antify [sic!], do przeważającej większości Amerykanów dotarło, że ofiarą policyjnej brutalności mogą paść nawet biali emeryci.

Policjanci czują się bezkarni, bo prawo daje im w zasadzie pełną swobodę w używaniu ‚śmiercionośnej siły’ [lethal force], chroni ich także zasada ‚kwalifikowanej bezkarności’ [qualified immunity], w praktyce uniemożliwiająca pozywanie policjantów za to, co zrobią w trakcie wykonywania obowiązków.

Prezydent przywrócił również zawieszony przez Obamę program przekazywania wydziałom policji starego sprzętu wojskowego, na przykład granatów czy wozów opancerzonych. Oficjalnie chodzi o walkę z terrorystami i kartelami narkotykowymi, ale efekt jest taki, że policja od lat już wygląda – i często zachowuje się – jak armia okupacyjna, której zadaniem jest nie ochrona obywateli, lecz walka z nimi.

Militaryzacja policji i ciągłe zwiększanie jej budżetu wcale nie przekładają się na skuteczność. USA wydają dziś na wymiar sprawiedliwości (policję, więzienia, sądy) mniej więcej dwa razy tyle niż na opiekę społeczną: odpowiednio 2 procent i 0,8 procent. Jeszcze w 1980 roku było to mniej więcej tyle samo, około 1 procent. Tymczasem wykrywalność przestępstw spada, a liczba osób zabitych przez policję rośnie. W 2018 roku było to 31 osób na 10 milionów – w Niemczech ten wskaźnik wynosi 1 na 10 milionów, a w Wielkiej Brytanii jeszcze mniej. Czarni Amerykanie są aresztowani ponad trzykrotnie częściej niż biali i tyleż częściej giną w trakcie policyjnej interwencji. Nic dziwnego, że dla niemałej części amerykańskiego społeczeństwa policja nie jest żadnym gwarantem bezpieczeństwa, ale przeciwnie, potencjalnym zagrożeniem. Wyobrażają sobie Państwo, że w Polsce rodzice musieliby przeprowadzać z dziećmi rozmowę na temat tego, jak zachowywać się w kontakcie z policją, żeby ujść z życiem? W afroamerykańskich rodzinach, bez względu na status majątkowy, to standard.

Z powodu ciągłego zmniejszania wydatków publicznych, każdy problem społeczny – bezdomność, uzależnienia, zdrowie psychiczne itd. – stał się odpowiedzialnością policji. Niemal jedna czwarta zabitych przez policję to ludzie chorzy psychicznie.

Patrzcie, jak się pali, choć ja w przeciwieństwie do was nie palę do tego.

https://kulturaliberalna.pl/…/protesty-dzialaja-tarczynsk…/…

Rzecz w tym, że nie od razu w pełnym zakresie. Pewnie ujdzie w ramach programu przejściowego. Czego chcieć więcej?

Niemniej wracam myślą do ulubionych scen z amerykańską policją, choćby do tej:

– dla niepoznaki w wersji rosyjskiej. O ile wiem w USA to nieomal tradycyjna zabawa. Tym razem jednak w skali dużo większej – ponad 140 miast objętych rewoltą – robi niesamowite wrażenie.

Gdyby ktoś nie załapał – o co w tym wszystkim chodzi – gorąco polecam nieco okrojoną scenę, która wstrząsnęła Ameryką już w 1989 roku:

Odtąd po USA wszystkiego można się było spodziewać.

Długo czekałem na objawy kryzysogenne. Teraz nikt mi tego nie odbierze.

A wy wciąż z wyborami wiążecie nadzieje. Odliczacie ostatnie chwile.

Zapomnieliście o tym, co nadciąga?

Włodek Bratkowski
18 czerwca 2020 r.