Stabilność polityczna decyduje o atrakcyjności państwa uzależnionego od obcego kapitału, niezbędnego dla dokonywania inwestycji w rodzimą gospodarkę. W tych okolicznościach, zachodnie ośrodki opiniotwórcze raczej przeczekają, aż Rosja i pozostałe państwa skupione w Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym (ODKB) rozprawią się z demonstrantami protestującymi przeciwko podwyżce cen gazu i dopiero po zabezpieczeniu swego interesu wznowią tradycyjną propagandę przeciwko niedemokratycznemu reżymowi Moskwy (topiącemu w krwi pokojowe protesty ludności w imię ochrony… interesów zachodnich koncernów, które są głównym powodem, dla którego na obszarze poradzieckim utrzymują się zamordystyczne reżymy, inaczej nie mające szansy przetrwania).

To samo jest powodem utrzymywania się wciąż reżymu w Rosji, gdzie potencjał obywatelskiego oporu przeciwko władzy Putina jest od dawna duży i potrzebuje tylko bardziej zdecydowanego poparcia ze strony Zachodu, aby przerodzić się w zainscenizowane przejęcie władzy przez liberałów. Jeden z problemów z Rosją jest jednak taki, że siły tzw. patriotyczne są tu bardzo silne. Istnieją zarówno w kręgach władzy, jak i w opozycji (mniej lub bardziej zakamuflowane ze względu na niechęć do dawania liberałom pola w wypadku zbytniego osłabienia władzy Putina, który uosabia status quo – sytuację chwiejnej równowagi, ale zawsze jakiejś równowagi, niezbędnej do czasu umocnienia własnej pozycji nurtu „patriotycznego”). Czas jednak coraz bardziej nagli „patriotów”.

W przeciwieństwie do państw satelickich od czasów radzieckich, nacjonalizm w Rosji nie może sprowadzić się do nienawiści wobec wielkorosyjskiego szowinizmu. Oczywiście, w przypadku części opozycji elity inteligenckiej tak właśnie jest, ale właśnie dlatego opozycja w Rosji jest rozbrajana póki co wewnętrznym konfliktem między tymi ostatnimi, zwolennikami liberałów, a opozycją patriotyczną.

Drugim powodem, dla którego poparcie Zachodu dla przewrotu w Rosji nie jest jednoznaczne, pozostaje kwestia sprzeczności interesów między samymi państwami kapitalistycznego Centrum. Jak niejednokrotnie zwracaliśmy uwagę, zawieszony status quo Rosji (faktyczna śmierć kliniczna, ale podłączenie pod respirator nie pozwala na wystawienie zaświadczenia o zgonie) wynika z tego, że wśród ośrodków zachodnich nie dochodzi wciąż do jednoznacznego określenia, który z nich dominuje nad pozostałymi. Sytuacja rozpadającej się hegemonii USA i sporu co do tego, kto przejmie pozycję światowego lidera, przeciąga się. Nie wydaje się, aby Stany Zjednoczone wypadły z gry. Konflikty w Europie (Unia Europejska), podsycane przez USA poprzez świadome uderzenia w gospodarkę europejską i koncentrację uwagi na Azji, osłabiają pozycję Niemiec, które są zainteresowane w stabilności w Rosji. Niemcy mają bowiem przewagę w kontaktach ekonomicznych z Rosją, co zresztą pozostaje tradycyjnym wektorem budowania siły Niemiec w Europie. Stabilność w Rosji nie oznacza przyzwolenia na jej suwerenność, ale daje stabilność elicie władzy, niekoniecznie społeczeństwu.

Wyobrażenie elity opozycyjnej w Rosji o możliwości dołączenia Rosji do grona średnich krajów, których akces do ekonomicznych stowarzyszeń w Europie nie wywoływałby ataku paniki u europejskich „partnerów”, należy do sfery utopijnych marzeń. Utrzymanie całości Rosji, włącznie z jej azjatycką częścią (zasobami surowcowymi, rezerwą siły roboczej i rynkiem zbytu), jest warunkiem potencjalnego utrzymania przez Europę miejsca wśród krajów kapitalistycznego Centrum. Rosyjska elita opozycyjna całkowicie nie rozumie tego istotnego aspektu racji bytu ich państwa w jego integralności. Do czego potrzebna byłaby Rosja Europie (Niemcom) w przypadku, gdyby bogactwa Syberii miały przypaść Chinom?

Dopóki Chiny nie zostały spacyfikowane przez USA, ewentualnie rozkawałkowana Rosja nie zostanie przełknięta przez USA poprzez sojusznicze bądź wasalne reżymy Środkowej Azji, dopóty Niemcy będą (niejawnie) sprzyjały utrzymaniu stabilności politycznej w Rosji. Elita liberalna Rosji nie ma żadnego sentymentu do Niemiec i będzie optowała na USA, podobnie jak Polska. Jednolita prawica będzie jednolita w stosunku do różnicującej się i skonfliktowanej lewicy rosyjskiej i będzie miała niepowtarzalną okazję, aby ostatecznie rozprawić się z tą ostatnią. Następnie – jak w Polsce – nastąpią podziały w prawicy, zaś podziały pójdą w poprzek prawicowej elity, która przejmie program nacjonalistyczny, skierowany przeciwko swemu najbliższemu otoczeniu, w tym i przeciwko Polsce, Ukrainie itp. Rola takiej Rosji, podobnie jak rola Polski, będzie polegała na tym, że Europa będzie się wikłała coraz bardziej w wewnętrzne konflikty, które ostatecznie unicestwią jej znaczenie ekonomiczne na mapie świata.

Beneficjentem takich procesów będą Stany Zjednoczone, które odbudują swoją hegemonię gospodarczą i polityczną.

Charakter protestu w Kazachstanie, związany z tym, że obejmuje przemysł jest w tym sensie specyficzny, że do protestu obywatelskiego dodaje brakującego i postulowanego przez nowoczesną lewicę aspektu organizacyjnego, który pozostaje słabym punktem ruchów protestacyjnych nie wspomaganych logistycznie przez zewnętrzne ośrodki narzucające swoje racje polityczne. Płaszczyzna protestu ustala się w obszarze gospodarki. Ta szansa, jaką stwarza sytuacja w Kazachstanie, może być szansą dla lewicy, jeśli ta zaangażuje się w poparcie zalążkowo antykapitalistycznego (nie tylko antyneoliberalnego) protestu, ugruntowanego przez jego robotniczy charakter.

Jest to szansa dla lewicy rosyjskiej, aby działała na rzecz solidarności z robotnikami Kazachstanu, którzy jako jedyni mogą przeobrazić protest w zorganizowane działanie o wyraźnym celu politycznym. Celu opartym na zrozumieniu interesu klasowego klasy robotniczej. Klasa robotnicza Kazachstanu ma opinię najlepiej zorganizowanej w obszarze poradzieckim i ma doświadczenia zażartej walki. Solidarność z robotnikami Kazachstanu powinni okazać robotnicy Rosji. Natomiast obowiązkiem lewicy rosyjskiej i nie tylko rosyjskiej jest okazanie 100-procentowego poparcia takim ewentualnym wystąpieniom solidarnościowym. Dzięki nim możliwe protesty w Rosji mogą wyjść poza porządek dnia narzucony przez dotychczasowe podmioty protestu (antyputinowscy liberałowie kontra proputinowscy – niekiedy z musu – „patrioci”). Powinna ogłosić pełną mobilizację, ponieważ akurat wystąpienia robotnicze są jedynymi, które mogą dać lewicy samodzielność (suwerenność) w nadchodzących politycznych wydarzeniach, decydujących o kierunku rozwoju sytuacji. Inaczej będziemy mieli do czynienia z obrazem lewicy jako z siłą, która może tylko popierać i wspomagać siły polityczne, niekiedy całkowicie jej wrogie, bez możliwości wpływania na rozwój sytuacji. Z takimi sytuacjami mieliśmy już niejednokrotnie do czynienia i nie ma powodu, aby uważać, że coś się zmieni w obecnej chwili. Jeśli nie zajdzie zmiana w samej postawie lewicy, teoretycznie zneutralizowanej przez nowolewicowe tendencje antyrobotnicze.

Sytuacja w Kazachstanie może się rozwijać w bardzo różny sposób. Wnioskiem dla lewicy powinno być zrozumienie, że tylko oparcie się na własnym, samodzielnym programie aktywnego poparcia dla walki klasy robotniczej jest gwarantem tego, iż lewica nie zaliczy kolejnego etapu własnej marginalizacji, co jest jej udziałem od kilku dobrych dekad.

Z pozycji opowiadania się za przystąpieniem do bardziej demokratycznego czy bardziej narodowego systemu istniejącego w ramach niezmiennej logiki (post)kapitalistycznej (nie stojącej w sprzeczności z interesami warstw pośrednich, a tylko klasy robotniczej), nie będzie wynikało nic poza akceptacją jednego ze scenariuszy rozpadu Rosji – w zależności od gustu estetycznego. Z konsekwencjami dla lewicy krajów ościennych, także europejskich. Konsekwencjami opłakanymi, bo likwidatorskimi.

Charakterystyczne jest bowiem powtarzanie się rutynowych rozbieżności poglądów na lewicy w oparciu o zewnętrzne dla lewicy kryterium pro- lub antyputinowskiej tendencji politycznej. Czas przezwyciężyć samoograniczenie, które jest dla lewicy w obecnej postaci wręcz konstytutywne.

SUKCES PROTESTÓW W KAZACHSTANIE, ALE I W ROSJI I WSZĘDZIE INDZIEJ, ZALEŻY OD AKTYWIZACJI SAMOŚWIADOMOŚCI LEWICY ROBOTNICZEJ.

Ewa Balcerek i Włodek Bratkowski
6 stycznia 2022 r.