Rozważania dotyczące inteligencji rosyjskiej w sztandarowej książce „uralskiej szkoły marksizmu” nie są przypadkowe. Krytykując „mitologiczne” korzenie inteligenckiego protestu, tradycyjnie odnoszącego się nie do rzeczywistych wad radzieckiego systemu społeczno-politycznego, ale do oderwanej od realiów społecznych stosunków ideologii państwowej, Korjakowcew usiłuje odzyskać potencjał protestu i skierować go na konstruktywne tory.

Nie da się ukryć, że mimo swej szacowności związanej z wielkimi nazwiskami rosyjskiej literatury jeszcze epoki przedrewolucyjnej i czasów kształtowania się państwowości radzieckiej, tradycja idąca stamtąd w żaden sposób nie przyczynia się do odzyskania przez rosyjską kulturę i myśl filozoficzno-społeczną należnego im miejsca w życiu duchowym Europy i świata. Polacy powiedzieliby, że nurzanie się w tych tradycjach, czysto destruktywnych, choć urzekających swą głębią subtelnej psychoanalizy słowiańskiej duszy, która jest tak atrakcyjna dla zachodnich artystów, jest – chocholim tańcem. A więc letargicznym tańcem, z którego należy się jak najszybciej obudzić. Im bardziej subtelna, tym bardziej niezdolna do narzucenia światu swego punktu widzenia jest owa tradycja.

Sytuacja jest paradoksalna, co zauważa także i bynajmniej nie sojusznik autorów książki – Sergiej E. Kurginian: samodzielność Rosji, jej znaczenie we współczesnej myśli światowej, nie mówiąc już o politycznym znaczeniu, jest związane z epoką radziecką. Okres radziecki był w praktyce jedynym okresem, kiedy Rosja odgrywała zasadniczą, pierwszorzędną rolę w światowej, a przede wszystkim europejskiej polityce. Wcześniej, Rosja była nakierunkowana na Azję albo usiłowała doścignąć Europę, ewentualnie włączała się w politykę europejską na zasadzie pożytecznego idioty dla wstecznych reżymów starego kontynentu – skazanych na zagładę i zyskujących odłożenie wykonania wyroku dzięki właśnie włączeniu się w rozgrywkę carskiej Rosji.

Stąd pozytywne w istocie rzeczy wartościowanie epoki radzieckiej przez ludzi o skrajnie odmiennych poglądach politycznych. Rzecz w tym, że politycy manipulatorsko traktujący okres radziecki, widząc w nim fundament swoich różnorodnych ideologii, nie analizują ZSRR z pozycji walki klasowej, czyli z pozycji, które przyświecały bolszewikom. Zarówno Kurginian, jak i Korjakowcew określają się jako marksiści, ba, zwolennicy komunizmu. Wszystko zależy od tego, jak się go definiuje. Wszystko ich dzieli, ale łączy solidarna odmowa rozumienia komunizmu jako programu politycznego klasy robotniczej. Obaj skupiają się na inteligencji rosyjskiej, która jest ich punktem odniesienia. Bo któżby inny, jeśli  nie robotnicy?

Tymczasem, inteligencja rosyjska w swej masie jest zapatrzona na Zachód, który ceni bezpłodną, ale sentymentalną duszę rosyjską, odmawiając jej prawa i zdolności do zajmowania się polityczną rzeczywistością współczesnego świata.

Mniejsza w tym momencie o Kurginiana. Jeśli chodzi o szkołę uralską, to Korjakowcew usiłuje przekonać młodą inteligencję rosyjską, otwartą na zachodnie mody lewicowe, do marksizmu jako do skutecznego narzędzia konstruktywnego wpływania inteligencji na przyszłość rosyjskiego społeczeństwa. A jeżeli rosyjska szkoła marksizmu zyska przodujące miejsce wśród europejskiej lewicy dzięki poziomowi rozważań i rozwiązań, wówczas inteligencja rosyjska (lewicowa) zyska wpływ na przyszłość społeczeństwa europejskiego i światowego.

Koncepcja Korjakowcewa nie idzie pod prąd lewicowym modom na Zachodzie. „Kupuje” koncepcje wypracowane przez zachodni postmarksizm akademicki z jego odrzucaniem roli klasy robotniczej wraz ze związanym z nim teoretycznym antyhumanizmem, skojarzonym na trwale ze stalinizmem, z nastawieniem na tzw. nowe ruchy społeczne. Oparcie się na pracach tzw. wczesnego okresu twórczości Marksa, odzyskiwanie wątków humanistycznych teorii Marksowskiej, to wszystko to nie są jakieś nowe pomysły na lewicy.

W tym sensie, „szkoła Korjakowcewa” nie odróżnia się od nowolewicowych nurtów obecnych także w Rosji. Odróżnia się od nich zasadniczo naciskiem na samodzielność rosyjskiego marksizmu, na jego pretensje do przodowania na gruncie marksizmu, co pociąga za sobą konieczność gry w zastanym układzie sił politycznych Rosji Putina. Co pociąga za sobą konieczność politycznych kompromisów. Są one akceptowalne ze względu na wyrazistą linię teoretyczną, jasną świadomość wad i bezsilności obarczonej antykomunistyczną i konserwatywną tradycją rosyjskiej inteligencji. Zwolennicy tej „szkoły” zdają sobie sprawę z tego, że bez przewodniego miejsca w postępowym nurcie politycznej refleksji, Rosja skazana jest na powtarzanie swej roli zapoczątkowanej Kongresem Wiedeńskim i bycia znienawidzonym żandarmem Europy. Suwerenność ekonomiczna Rosji musi więc iść w parze z suwerennością ideową, teoretyczną, polityczną.

Tymczasem, współczesna inteligencja rosyjska nie może się wyzwolić ze swych zatęchłych tradycji. W oligarchicznych rządach Putina dostrzega kontynuację znienawidzonego „chamstwa” wcielonego w ledwie przylizanego pozorem ogłady „homo sovieticusa”, niewątpliwie wzbogaconego (na krzywdzie twórczej warstwy społeczeństwa), ale nadal nieokrzesanego. Poradziecka inteligencja w Rosji, na Białorusi i pewnie w pozostałych satelitach, odczuwa potężny kompleks niższości wobec zachodniego świata i oczekuje od niego wybawienia i wskazania jedynie słusznej drogi. Również aspirujący do przynależności do świata zachodnich wartości, młodzi, wydawałoby się już pozbawieni kompleksów, Rosjanie są nastawieni na chłonięcie zachodnich, lewicowych koncepcji, we własnym dziedzictwie widząc tylko stalinowski i poststalinowski, zbędny bagaż. W tym sensie, rosyjska, lewicowa młodzież niczym nie odróżnia się od tradycyjnej inteligencji, której książka nie szczędzi gorzkich słów.

Ta lewicowa młodzież nie dostrzega dialektyki tożsamości teoretycznej z zachodnią lewicą i suwerenności w sensie politycznym, a więc walki o podmiotowość w realnym świecie. Nie dostrzega ona konieczności współczesnej biurokracji oligarchicznej, aby oprzeć się na spójnej ideologii, zdolnej budować Rosję jako byt suwerenny, zdolny przejąć po ZSRR rolę podmiotu wyznaczającego postępowe kierunki rozwoju ludzkości, zgodnie z przysługującym rosyjskiemu marksizmowi miejscem w światowej refleksji filozoficznej.

O ile więc między rosyjską nową lewicą a „szkołą” Korjakowcewa nie ma zasadniczych rozbieżności filozoficznych i teoretycznych, to istnieje rozbieżność polityczna. Wynikła ona z odmienności podejścia do radzieckiej przeszłości. Rosyjscy posttrockiści przyjmują stanowisko zachodniej nowej lewicy w tym względzie, nie dostrzegając żadnych elementów wartych przewartościowującej refleksji, która już by nie została dokonana w ramach zachodniej sowietologii, typującej okres radziecki jako ślepy zaułek historii. Wszelkie dążenie do samodzielnego przemyślenia własnego doświadczenia jest odbierane jako recydywa stalinizmu wraz z jego nacjonalistyczną składową.

Oba sposoby myślenia łączy odrzucanie problematyki klasy robotniczej jako samodzielnego podmiotu historii, interpretowanej jako kwestia przynależąca także do odrzucanego stalinizmu. Książka jest więc wyrazem walki „szkoły” na dwa fronty – z jednej strony, ze stalinizmem (neostalinizmem), który nawet nie ewoluował tak jak inne nurty stalinizmu modyfikujące swe stanowisko wobec klasy robotniczej i przybliżające się do nowej lewicy, oraz, z drugiej strony, z młodą lewicą rosyjską, która przyjmuje zachodnią wykładnię na temat epoki radzieckiej. Ta łatwość nasiąkania zewnętrznymi wpływami ma swoje korzenie w oderwaniu rosyjskiej inteligencji od realiów radzieckiego okresu i chętne przystawanie na jego interpretację jako pomyłki, którą należy jak najszybciej naprawić, pozbywając się aspiracji do własnego, niezależnego przetrawienia problemu. To ostatnie jest oceniane wśród rosyjskiej inteligencji jako powrót do antycywilizacyjnych korzeni reakcyjnego, rosyjskiego nacjonalizmu.

Krytyka dawnej, radzieckiej inteligencji rosyjskiej jest więc zakamuflowaną krytyką współczesnej inteligencji, która nadal odnosi się do reżymu Putina jak tamta inteligencja do władzy biurokratycznej – odnosi się do mitu, który ta wytwarza, nie interesując się i nie badając rzeczywistości rosyjskiej, na gruncie której ten reżym usiłuje grać w nader zagmatwanej sytuacji. Kierując się pewną pragmatyką, opiera się na ideologii tych grup społecznych, które chcą go wspierać – oczywiście, ze względu na własne interesy. Niemniej, ta władza jest pozbawiona alternatywy ideologicznej i programowej, mając silę polityczną i społeczną. Stworzenie alternatywy dla prostackiej ideologii oligarchicznej jest wyzwaniem, które podejmuje grupa skupiona wokół „szkoły”. Tymczasem, niesamodzielna w stosunku do zachodnich przywódców ideowych młodzież lewicowa odnosi się do reżymu Putina dokładnie tak samo, jak inteligencja rosyjska w stosunku do władzy radzieckiej – słusznie nienawidząc jej, pozostaje kompletnie niekonstruktywna, bo odnosiła się do mitologicznej otoczki, a nie do rzeczywistych relacji społecznych i mechanizmów politycznych.

Ta tradycja jest dziś tym czynnikiem, wedle „szkoły”, który uniemożliwia rosyjskiemu społeczeństwu wyjście z impasu grożącego państwu rosyjskiemu katastrofą w najbliższej przyszłości.

И ТАК РУССКАЯ ИНТЕЛЛИГЕНЦИЯ ПОХОРОНИЛА СЕБЯ ЗАЖИВА.

Ewa Balcerek i Włodek Bratkowski
2 stycznia 2022 r.